Drzewo, Dom, ...

Na Żeraniu jest działka, 25m2 dość charakterystyczna - na jej skraju rosną obok siebie dwie brzozy. Tam kiedyś za głębokiego PRLu mieliśmy swoją działkę "pracowniczą" - taką z warzywami, owocami, kwiatami. Było to miejsce, gdzie w soboty i niedziele zbierała się cała rodzina. Miejsce ciężkiej fizycznej pracy i jednocześnie odpoczynku na świeżym powietrzu.
Tam na tej działce, prócz roślin o tyle pożytecznych bo jadalnych, tych mniej, bo ozdobnych, dawno temu zasadziłem DRZEWO.
Nie było to byle jakie drzewo, nawet nie "d r z e w o", ani "drze-wo", tylko DRZEWO!
Moje prawdziwe DRZEWO. Dokładniej DĄB! Mój DĄB i to nie jeden a dwa Dęby!. Wychodowane z żołedzi znalezionych w parku pod PKiN'em.
Wydawało się, ze Dęby skazane są na zagładę, działka, z której z takim poświęceniem usunęliśmy ponad 10m2 piachu, znów została zasypana i teraz stoi na niej DOM.
Na szczęście dęby zostały zauważone i przesadzone. Dwie brozy, dwa dęby ... .
Ot cała historia.




